Szałasy pasterskie – polana “Podokólne”

Szałasy pasterskie - 1,6 km

Jedną z propozycji pieszych wycieczek spod Górskiej Lawendy jest, krótki spacer do szałasów pasterskich.  Jest to wycieczka, która w sumie może zająć bez zbytniego pośpiechu około 2 godzin (tam i z powrotem).

Najprościej jest tam dojść poboczem głównej drogi kierując się w południową stronę.  Po dojściu do wysokości stacji narciarskiej skręcamy w prawo.

Dla miłośników bocznych tras  można skorzystać z innego dojścia. Wtedy należy skręcić w prawo zaraz po minięciu strumyka Młynówka i kierować się w stronę rzeki Białki. idziemy wtedy łąkami, lasem, dochodząc niemal do brzegu rzeki. Następnie idziemy wzdłuż niej aż do rozwidlenia.

Dla spragnionych i pogłodniałych turystów, na przeciwko szałasów przy stacji narciarskiej znajduje się restauracja.

 

 

droga do szałasów
szałasy

fragment skansenu. Niestety szałasy są dość mocno zniszczone przez czas. Ale warto pozwiedzać.

rozwidlenie rzeki białki

Rozwidlenie rzeki Białki. Zaraz na lewo są widoczne szałasy.

 

Historia

Pasterstwo było jednym z głównych zajęć mieszkańców Jurgowa. Jurgowianie posiadali w dawnych czasach wiele polan w Tatrach na których wypasali swoje bydło i owce. Na polanach tych mieli wybudowane swoje szałasy. Po stracie polan tatrzańskich szałasy z tych polan zostały przeniesione w jedno miejsce i tak powstało skupisko szałasów nazywane przez niektórych wsią letnią. Nazwa wzięła się z tego iż szałasy były używane od wiosny do jesieni, kiedy było wypasane bydło. Na zimę bydło było spędzane do wsi.

Aktualnie szałasy nie są już praktycznie wykorzystywane. W niektórych mieszkańcy Jurgowa składują jeszcze siano ale jest to raczej sporadyczne. Najwytrwalsi korzystali z nich jeszcze początkiem lat 90-tych.

Szałasy na polanie "Podokólne" zima. Szałasy wiosną  Życie w szałasach odżywało na wiosnę kiedy to jurgowianie przepędzali swoje bydło ze wsi do szałasów oddalonych około dwóch kilometrów od wsi. Mieli oni wyznaczone dyżury, kto kiedy będzie wypasał bydło. Odbywało się to cyklicznie, każdy kto miał swoje bydło "Podokólnem" musiał iść je paść albo znaleźć sobie pasterza, który zrobił to za niego. W najlepszych czasach krów do pasienia było nawet kilkaset. Jednak systematycznie ich liczba malała wraz z tym jak mieszkańcy rezygnowali z ich hodowli i niedogodności związanych z mieszkaniem w szałasie.

Aktualnie tylko nieliczne szałasy są w stanie nadającym się do użytkowania zgodnego z ich pierwotnym przeznaczeniem. Praktycznie wszystkie potrzebują mniejszego lub większego remontu bo inaczej ulegną całkowitemu zniszczeniu.

 

(źródło http://jurgow.pl/)